• Wpisów:89
  • Średnio co: 28 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 13:01
  • Licznik odwiedzin:28 868 / 2607 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Minęło 208 dni od ostatniego wpisu. WIELE się pozmieniało, ale nigdy nie sądziłabym, że jeszcze będę taka szczęśliwa jak jestem teraz.
Szkoła jest świetna, internat, świetni ludzie, moja najlepsza przyjaciółka Dora, koleżanki w pokoju dobre, odległa przyjaciółka Julia, chłopak. Teraz tylko...
CARPE DIEM!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
co się stało? co przeoczyłam? dlaczego tak, a nie inaczej? nie mam na to sił..
JESTEM DO DUPY.
 

 
Chcę wszystko zakończyć, tak po prostu. Nie wiem, co mi odbiło. Przecież ja kocham te osoby, ale wydaję mi się, że lepiej będzie jak się rozstaniemy. Na razie to przedłużam, ale nadejdzie dzień, w którym to zakończę. Za dużo myślę o przeszłości. To nigdy już nie wróci, ale trudno mi się jeszcze pozbierać. Tkwi we mnie jeszcze mała nadzieja, na to, że to wróci, głupia... tylko oszukuję samą siebie. Dlatego chcę pójść do wojska, by zapomnieć, być silną, walczyć.
Proszę o dzień bez łez.
Proszę o radę.
Proszę nie wiem kogo, ale proszę.
Chcę lepszego życia.
 

 
Już nie wiem czego na prawdę chcę. Mam wszystko, ale chyba nie chcę tego. Chcę uciec stąd, wyjechać jak najdalej. Muszę do tego dążyć, chcę walczyć, wrócę silniejsza. Piszę trzy po trzy, ale co zrobisz.. jest godzina 2:21 (23 marca) i wzięło mnie na rozkminy. Zastanawiam się czy ja naprawdę jestem szczęśliwa. Jak nazwać to wszystko, co jest wokół mnie? Kim są Ci najważniejsi? Czy wszystko ma szansę przetrwać? Otóż nie. Jestem pewna pewnych spraw, że z pewnością dojdzie do końca. Więc po co to przedłużać?...
 

 
jejku, jak mi się nie chce uczyć. Jest zima, czuję wiosnę, chcę lato.
 

 
Kupa czasu minęła od mojego ostatniego wpisu. Niestety nie było kiedy pisać. W moim życiu zaszły pewne zmiany. Wróciły najprzyjemniejsze uczucia. Jest inaczej. Smutek zniknął gdzieś, nastało szczęście. Tak na prawdę nie wiem jeszcze co będzie dalej. Żyję "dzisiaj", co będzie jutro, tego nie wie nikt.
9.02.2014r.
 

 
Dzisiaj obudziłam się o 7:10, głupi budzik mnie nie obudził. Stwierdziłam, że dzisiaj nie pójdę do szkoły, jak i tak też zrobiłam. Leniłam się, troszkę pomogłam mamie, potem zakupy, w końcu. Niedawno przyjechałam do domu. Zaraz pójdę się wykąpać i przygotować się na jutro do szkoły, jutro Niemiecki... Boję się, że będę musiała napisać tą zaległą kartkówkę, a nic nie umiem. Czas wziąć się za siebie, spiąć dupę, przecież to tylko 4 dni, potem będzie 4 razy więcej wolnego, taak! czy nie? W sumie no to kto by się nie cieszył. Ale wiem, że znowu będę myślała, będę myślała, co u Niego. Zrobił tyle okrucieństwa wobec mnie a ja nadal myślę. Ale raz myślę "tęsknię, a raz "niech ten dupek znika mi z życia". Myśli są podzielne. Aczykolwiek żadna myśl by nic nie zmieniła, więc co? Nie mam myśleć? chciałabym, ale tak nie idzie. Leci ten głupi James Artur - Impossible.. i co? Jak tu nie mam sobie przypomnieć, kto to zawsze wył mi do ucha? to jakby zapomnieć o mojej Natce. Niemożliwe.
Co do Niej.. niedługo, a dokładnie 19 Grudnia minie 5 miesięcy bez niej. Wiem, że tam gdzie teraz jest, to jest tam lepiej, ale wolałabym mieć ją tu, u mnie w łóżku i żeby znowu mi się rozpychała. Nie mam już z kim pływać, gdzie ja znajdę takiego pływaka, który kocha wodę jak ja? Ciągle ją widzę i tą jej radość w oczach, cudownie.
Czas na mnie, dobranoc.
ps: nigdy tego Tobie nie wybaczę dupku.
 

 
Dzisiaj jest 20 listopada 2013, mijają już dwa miesiące, dwa miesiące bez Ciebie. Ciągle wydaję mi się jakby to było wczoraj. Dlaczego? Bo nadal tak samo cierpię i Cię kocham. Staram się zapomnieć, ale to uczucie mi nie pozwala. Udaję silną, nawet dobrze mi to wychodzi. Staram się być obojętna. Ale wszystko mi Ciebie przypomina. Przed spaniem nadal myślę, że dostanę sms z dobranoc, nadal myślę, że napiszesz, jak mnie kochasz, ale jestem w wielkim błędzie. Mam niedługo urodziny, wiesz co byłoby dla mnie najlepszym prezentem? Twoja wiadomość, Twój głos, Twoja obecność, Twój uścisk, Twój dotyk, Ty jeden jedyny. Ale co tu wiele marzyć, tak nie będzie. Dzisiaj jest 20 listopad, leci drugi miesiąc bez Ciebie. Myślisz, że już zapomniałam, że uganiam się za innymi. A tak naprawdę mam tylko Ciebie w głowie. Mówią.. nie przyzwyczajaj się, ale głupia Kinga zawsze popełnia ten błąd. Nawet ból zęba, czy ból miesiączkowy, nie przebije tego bólu w sercu jaki mam do dziś po Tobie. Nie obwiniam Cię o nic, bo nawet nie potrafię. Ciągle uciekam w przeszłość i żyję tym, co było. Może czas się obudzić i zmienić przyszłość? Tylko jak? Ktoś podpowie mi?..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Piszę sobie tutaj, nikt tego nie czyta, albo nawet nie wie, że mam jeszcze tego bloga. W sumie to i dobrze. Jest 17 października 2013r. , jak ten czas leci. Nie mogę uwierzyć w to, że za 3 dni minie miesiąc. Ten cholerny miesiąc. Potem będą mijać kolejne dni, miesiące, aż w końcu zapomnę? Nie, o takich rzeczach nie można zapomnieć, nigdy. Nawet jeśli bardzo się staramy, to tak nie idzie. Na zawsze w sercu, nigdy już się tego nie pozbędę. Choćbym wrodziła w to nienawiść, czy żal, nie, to nie wyjdzie. A z tym pozostaną wszystkie wspomnienia, które strasznie bolą, gdy je wspominam. W ból gdzieś wchodzi kawałek szczęścia i moje kąciki ust czasami podnoszą się.
To wszystko jest niespodziewane i trudne. Wydawało się, że tak będzie już zawsze. Myśl "to koniec" w ogóle nie istniała. Liczyła się tylko ta obecna chwila. Trudna przeszłość i jeszcze trudniejsza przyszłość nie wchodziła w grę. Byłam w stanie zrobić wszystko by tak było zawsze, dosłownie wszystko.
Do dzisiaj pamiętam początki. Te pierwsze zwykłe rozmowy, później było ich coraz więcej i więcej.. Zaczęły się filmiki, bardzo idiotyczne, ale coś jednak w nich było. Aż przyszło pierwsze spotkanie.. Zwykły wieczorny spacer, przez którego potem dostałam karę. Ale to nie było ważne. Potem ciągłe rozmowy przez telefon, a z jednego spotkania wyszło milion dalszych. Zwykłe trzy ławki były jak etapy. Na pierwszej powstała przyjaźń, wielka więź. Ta ławka skrzypiała, ale i tak ją lubiłam. Głupie siadanie nogami i coś się zaczęło zmieniać. Zaczęło mi coraz bardziej zależeć. Na drugiej ławce wiedziałam, że to już coś więcej niż przyjaźń. Trzecia ławka, ją to najbardziej lubiłam, ale była jeszcze jedna ławka w lesie, strasznie sentymentalna. W drodze na nią zawsze byłam obrzucana liśćmi. Jak stało się cieplej pokazałam mu pewne miejsce nad jeziorem. Pamiętam ten dzień bardzo dobrze. Głupi telefon wpadł do wody, akcja w wyławianie, śmiechy, uroczy klimat, pierwszy pocałunek... Czułam się najszczęśliwszą osobą na Ziemi.
Naprawdę nigdy nie sądziłabym, że to właśnie on tak zawróci mi w głowie. Nie potrafiłam mu się oprzeć, po prostu się przywiązałam. Koniec roku szkolnego, między nami było mieszanie z pewnej nieprzyjemnej sytuacji. Próbowałam zapomnieć, udawać taką co ma wszystko gdzieś. Ale nie umiem udawać, wymiękłam przy starcie. Ta chwilowa odległość jeszcze bardziej nas zrodziła. Wakacje, wstaję rano, on już tu był. Nie pozwalał spać, marudził, wkurzał, wygłupiał się. Ale nie potrafiłam się złościć. Pozwalałam na wszystko, robiliśmy wszystko by było dobrze. Czasami brakowało czasu, ale nam to nie przeszkadzało. Liczyła się każda minuta, godzina, dzień. I tak mijały letnie dni, aż przyszedł 1 Września..
On wyjechał do swojej nowej szkoły, około 90 km ode mnie. Jednak nie była to chwila rozpaczy, ponieważ kontaktowaliśmy się przez sms. Zaczęła się szkoła, trzeba było się wziąć do roboty. Obiecaliśmy sobie, że damy radę, ponad wszystko.
Gdy wreszcie minął ostatni dzień w szkole, on wrócił tutaj na weekend. Cały piątek spędzony z nim. Miał mało czasu, jednak nie dałam mu pójść. Wrócił z dużym spóźnieniem do domu, przez co na drugi dzień nie mogliśmy się zobaczyć. Ale została niedziela, spotkaliśmy się, potem znowu pojechał. I już nie mogłam się doczekać następnego weekendu z jego osobą. W szkole coraz więcej nauki, ale dawaliśmy radę. Znowu był weekend, sobota, po meczu, nad jeziorem. Pamiętam wszystko dokładnie. Miał tą swoją "bejsbolówkę", włosy oklapnięte. Była ładna pogoda, było cudownie. Jak zwykle najdłużej trwały pożegnania. Aż w końcu było pożegnanie i "do zobaczenia za tydzień!", potem ciągłe odwracanie się za siebie..
A tydzień później?...
Znowu minął kolejny tydzień szkoły, był piątek, po basenie. Okazało się, że nie zobaczymy się w ten dzień. Byłam rozczarowana, bo czekałam na ten dzień, jednak nie załamywałam się, do czasu..
Dostałam nagle sms...
To, co w nim było...
Zerwał ze mną. Powód? odległość.
Nie dochodziło to do mnie, nie wierzyłam w to, co się dzieje. Czułam się jakby mi serce pękło. Godzinami wylewałam łzy, darłam się na cały dom, wyrywałam włosy, walczyłam sama ze sobą.
Co się stało? Dwoje ludzi zakochanych w sobie bardzo mocno. Jedna wiadomość i zmienia się wszystko. Już nic nie będzie takie jak kiedyś. Wszystko, co było, zniknęło, zostałam ja, sama.
Nikt mi nie był w stanie pomóc, a ja sama poległam. Miałam wsparcie, owszem. Ale moje uczucia robiły swoje. Minął dzień, płaczę wciąż. Minął tydzień, płaczę wciąż. Mija miesiąc, płaczę nadal..
Codziennie wspominam każdą chwilę, jego. Chciałabym wiedzieć, co u niego, co robi, kto go tym razem zdenerwował. Chciałabym usłyszeć "Kocham Cię" , "tęsknię". Ciężko jest się przyzwyczajać do nowych, gorszych rzeczy. Ja chyba nigdy już się nie przyzwyczaję.
Dzisiaj jest 4 listopada 2013, a ja wciąż Cię Kocham..
  • awatar Gość: kochana miałam podobnie w twoim wieku :) chodziłam do szkoły zaczęła sie pierwsza wielka miłóść aż tu bum zerwał ze mna bo chciał wyjechac a m.in. koledzy byli wazniejsi ale pózniej załował i dalismy sobie szansę :) ja byłam ostrożna bo wiem ile ryczałam podobnie jak ty :) a dzis planujemy wspólne zycie slub :) powodzenia :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jasne, że tęsknię, bardzo tęsknię. Będzie dobrze, musi być.
 

 
Niesamowite! Jeszcze tylko jutro do szkoły, wtorek wycieczka, i potem majóweczka! Po majówce tydzień szkoły, w piątek zaczynamy testy, wtorek koneic testów i ruszamy na wycieczkę, z której wracamy w sobotę (18.05). I do szkoły tak dopiero 20, z czego zostaną tylko 2 tygodnie nauki w maju, potem czerwiec i nara szkoło! : )


Ten weekend spędzony jak poprzedni, u Agaty, tylko że jeszcze lepiej ; ). Tu jakieś zdjęcia , czy coś :
 

 
takie tam z moim kochanym przyjacielem!
  • awatar Asia.<3: Świetne zdjęcia. *__* + Skomentujesz mój najnowszy wpis ? ;3 Odwdzięczę się . ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ta choroba dała mi wiele do myślenia. W końcu wzięłam się za siebie! : )
Korzystam z ćwiczeń Mel B, jednak na początek wystarczy mi mój własny plan, który ułożyłam Muszę się z tym utrzymać do wakacji, żeby nie straszyć nikogo w wakacje i mieć jakąś kondycję. Wykonuję ćwiczenia na brzuch oczywiście jak i też na nogi (uda) i na ramiona. Również zaopatrzyłam się w tkw dietę. Drobniejsze, zdrowsze posiłki, zero słodyczy, jak obiecałam! Później napiszę i powiem jak to wszytko wyszło. Mam nadzieję , że mi się uda
 

 

*.*

Serio. Tydzień cudów i wrażeń.!
Zagrożenia zaliczone! Bardzo dobrze trzyma się Chemia , Fizyka i Historia, udało się! Nie jest być może idealnie, ale te 4 czy 3 dwójki na półrocze znikną, dam radę!
Po za tym układa się znowu, czemu nie
naraski :3
 

 
Niedługo już zaczynamy 2013 rok. Wszyscy mają nowe postan‎owienia, plany, marzenia, jak co rok. Mówimy, że coś zmienimy, ale jednak zostaje tak jak jest. I jaki w tym sens? W tym wszystkim chodzi o to, że zamiast robić coś w tym kierunku, siedzimy i czekamy na jakiś cud. A nic nigdy w życiu samo nie przyjdzie, trzeba się postarać i zacząć działać, zmienić swoje życie na lepsze. Dajmy na przykład naukę. Mówisz "Od tego roku zaczynam się uczyć!", a potem nie znajdziemy czasu, odkładamy to na potem. Wpadamy w błędne koło, z którego bez naszego zaangażowania i chęci nie wyjdziemy. 2012 rok miał być dla mnie rokiem zmian. Owszem, wiele się pozmieniało. To, że zmienia się nasz wygląd i poszerzamy znajomości to neutralne. Jednak miałam na myśli to, że będę się lepiej uczyć, że nie będę niszczyć już sobie włosów itd. Jednak wyszło na odwrót, a to tylko przez to, że sobie to lekceważyłam, nie zdawałam sobie sprawy z tego co robię. Przez ten rok wiele się nauczyłam, poniosłam wiele porażek, nieraz płakałam nocami jak głupia. Były też momenty, gdy byłam najszczęśliwszą osobą na świecie, chociaż tak się czułam. Mam co wspominać, choćby te wszystkie przypały, wixy, ale też te spacery, miłe gesty i dziesiątego. Na pewno też nie zapomnę wakacji, Bielkowo, Plo itd. Przyjaźń? Nawinęłam się na nieprzyjemną sytuację i zaszły pewne zmiany. Podniosłam się, zaczęłam od nowa. Jeszcze pare miesięcy temu nie pomyślałabym, że ta osoba teraz może być dla mnie tak kimś ważnym. Po za tym wszystko chyba pozostało na miejscu. Niektóre znajomości odnowiłam, niektóre poszły w niepamięć. Cieszę się, że jest teraz tak, jak jest. Że pogodziłam się już z paroma osobami i że mogę liczyć na swoich przyjaciół. Niech tak będzie dalej. Rodzina? No, jak to rodzina. Jest nadal tak, jak jest. Niby dobrze, ale jednak bardzo mi brakuje tego, co było kiedyś. Co chciałabym zmienić? Chciałabym częściej widzieć się z ojcem, to tyle. Miłość? W sumie nie było rzadnych wielkich zmian. Ciągle był tylko on. Kolejny rok, bez opętania on siedział mi w głowie. Owszem, miałam tam jakieś zauroczenia czy coś, ale to było tylko takie chwilowe oderwanie się. Pamiętam jak jeździłam tam, mieliśmy siebie i tylko siebie. Tak wiem, to bardzo dziwne i nawet zabawne. Może czasem to jest głupie zakochując się tak na amen. Może czasem to jest pojebane, że wierzymy takim kretynom, którzy nie znają słowa "miłość". Być może byłam bardzo naiwna, ale nie potrafiłam tego zmienić. Raz było dobrze, a raz źle. Raz było coś, a raz nic. Potem powroty i upadki. Co będzie z tym dalej? Tego nie wie nikt, bo co będzie, to będzie. Tak po za tym zrobiłam parę głupstw. Jedno z nich zapamiętam na bardzo długo. Jednak niektóre moje głupie pomysły wyszły na dore. Tak, często odwalałam, zachowywałam się nieodpowiednio do sytuacji. Co chcę zmienić? Chcę naprawdę zmienić to co złe, na dobre. Chcę się lepiej uczyć, utrwalać dobry kontakt z moimi przyjaciółmi, szczęśliwie się zakochać i znów poczuć prawdziwe szczęście, zmienić swój charakter i wygląd. Jednak nie chcę tylko mówić, że to zrobię, ale na prawdę zmienić to, póki jeszcze czas! Dziękuję za przeczytanie i jeszcze raz zapamiętajcie: Jeśli macie jakieś marzenia, plany, działajcie! Udanego Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku wszystkim!